Firmy, które zwlekają z zapłatą faktury dłużej niż cztery miesiące będą musiały zapłacić wyższe podatki. Niezapłaconych kwot nie będą mogły wliczyć w koszty. Sprawi to, że wzrosną ich przychody.

Rząd chce w ten sposób rozprawić z nierzetelnymi dłużnikami, którzy miesiącami odwlekają płacenie kontrahentom za towary i usługi. Sposobem na niesolidne firmy, które się kredytują kosztem swoich dostawców, będą nowe przepisy podatkowe. Minister finansów chce przyznać ulgę wierzycielom, a na dłużników nałożyć podwójną sankcję fiskalną. Eksperci są zdania, że to bardzo dobry ruch, który może zdyscyplinować dłużników i skłonić ich do regulowania zobowiązań w rozsądnym terminie, co także zmniejszy zatory płatnicze w gospodarce.

Sprawiedliwa zmiana

Korzystne dla wierzycieli rozwiązania znalazły się w zapowiedzianym tzw. kolejnym pakiecie Morawieckiego. Pracują nad nim resorty rozwoju, sprawiedliwości oraz pracy i polityki społecznej. Będzie to ustawa mówiąca o uproszczeniach dla przedsiębiorców w prawie podatkowym i gospodarczym, która właśnie została zapisana do „Wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów”. Pakiet będzie dość obszerny i znajdzie się w nim ma kilkadziesiąt zmian korzystnych dla przedsiębiorców.

Wśród rozwiązań podatkowych najważniejsza będzie fiskalna ingerencja w relacje wierzyciele-dłużnicy. Wicepremier Mateusz Morawiecki chce zdjąć z wierzycieli podatkowy ciężar i przerzucić go na ich niesolidnych dłużników. Proponuje, żeby kwoty, które wynikają z faktury lub umowy stron, które nie zostaną zapłacone w ciągu 120 dni od upływu terminu płatności, wierzyciele mogli sobie odliczać od podstawy opodatkowania, czyli od przychodów.  Będzie to oznaczało obniżkę podatku dochodowego, ponieważ 19-procentowy podatek będzie wyliczany od niższej podstawy.

Natomiast dłużnicy będą  karani podwójnie: raz przez odebranie im możliwości wliczania niespłaconej kwoty w koszty uzyskania przychodu, a drugi raz — przez dodawanie niezapłaconego długu do podstawy opodatkowania, co oznacza liczenie 19 proc. podatku od wyższej podstawy, co wygeneruje znacznie wyższy podatek dla fiskusa.

— Obowiązujące teraz prawo podatkowe jest bardziej przyjazne dla dłużników, a dyskryminuje wierzycieli. Wierzyciele mają obowiązek wliczania kwoty wynikające z wystawionej faktury do podstawy opodatkowania, nawet jeśli nie otrzymali zapłaty, czyli są obciążani podatkiem od należności, których nie uzyskali. Natomiast niesolidni dłużnicy wrzucają sobie w koszty kwoty, których z różnych względów nie oddali kontrahentom. Jest to niesprawiedliwe i represyjne dla wierzycieli, a demoralizujące dłużników. Czas tę niesprawiedliwość ukrócić. Dobrze, że rząd idzie w tym kierunku — uważa prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów.

Jego zdaniem, 120-dniowy termin jest względnie krótki i będzie rodzajem presji na nierzetelnych dłużników. — Przeterminowanych należności dłużej niż cztery miesiące jest bardzo dużo na rynku. Po wejściu tych zmian dłużnik będzie musiał kalkulować, co mu się bardziej opłaca. Czy nadal nie płacić dostawcy, ale zapłacić dużo wyższy podatek, czy uregulować zobowiązanie w umownym terminie lub trochę później, ale przed upływem czterech miesięcy. Uważam, że planowana regulacja będzie bardzo korzystna dla wierzycieli i wywrze presję na dłużnikach - twierdzi prof. Witold Modzelewski.

Nie dobijać dłużników

Renata Dłuska, doradca podatkowy, partner w MDDP, także uważa, że planowana regulacja będzie korzystna dla wierzycieli.

- Planowana zmiana jest logiczna i eliminuje niesprawiedliwość podatkową. Teraz wierzyciele nie mają żadnego narzędzia, żadnej siły nacisku na niesolidnych dłużników. Po prostu muszą cierpliwie i pokornie czekać na zapłatę. Niektórzy dłużnicy, zwłaszcza większe firmy, z premedytacją odwlekają płatności, kredytując się w ten sposób kosztem swoich wierzycieli. Uważam, że proponowane zmiany są słuszne i mogą skłonić do szybszego regulowania zobowiązań - powiedziała Renata Dłuska. Podpowiada jednak ministrowi, żeby nadmiernie nie gnębił dłużników.

- Autorzy tych przepisów powinni dać dłużnikom szanse na wliczanie w koszty spłaconych zobowiązań, bo wtedy chętniej i szybciej będą oddawali długi. W przeciwnym razie mogą się  zniechęcić do zapłaty — podkreśla Renata Dłuska. Pomysł chwali także Łukasz Bernatowicz, ekspert prawny Business Centre Club, ale zaleca ostrożność.

- Idea jest bardzo dobra i  z pewnością może zdyscyplinować dłużników. Pytanie jednak, co będzie z tymi dłużnikami, którzy wpadli w chwilowe tarapaty finansowe i dlatego nie mogli spłacić części długów. Obciążenie wyższym podatkiem może ich dobić. Poza tym, na tle płatności są przecież spory między przedsiębiorcami oraz procesy sądowe. Co będzie, jeśli przed sądem to dłużnik wygra, a wcześniej musiał kwoty z tego spornego długu wyrzucić z kosztów oraz doliczyć je do podstawy opodatkowania, czyli zapłacić wyższy podatek? Rząd powinien bardziej ostrożnie i dokładniej zastanowić się  nad tymi sprawami, żeby nie okazało się wkrótce, że nowe regulacje będą bardziej korzystne dla nieuczciwych wierzycieli, a niekorzystne dla uczciwych dłużników – zastanawia się Łukasz Bernatowicz.

6,95 mld zł  wynosi obecne zadłużenie 220 tys. przedsiębiorców. Jest to 861 tys. zobowiązań, które zostały zgłoszone do Krajowego Rejestru Długów. 80 proc. firm tłumaczy się, że nie płacą swoim wierzycielom, bo ktoś inny im nie zapłacił.


Chcesz się zareklamować na naszym portalu, pokazać jakie masz usługi, produkty? Nic prostszego, wystarczy do nas napisać TUTAJ, na początek otrzymasz 50% upustu.