9 mln. emerytów to elektorat, którego nie można zlekceważyć, zwłaszcza przed nadchodzącymi wyborami. Dlatego PiS wyciąga do nich rękę i obiecuje emeryckie „500 plus”, choć budżetowa kołdra jest krótka.

Z sondaży coraz częściej wynika, że szanse koalicji budowanych wokół PiS oraz wokół PO i Nowoczesnej wyrównują się. Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński obiecuje więc emerytom „500 plus”.
– Tę sprawę omawia rząd i kierownictwo partii rządzącej. Jeszcze jest za wcześnie, żeby przedstawić konkretne projekty. Jednak zapewniam, że środki na to się znajdą i los emerytów będzie poprawiany – powiedział Kaczyński.

Tymczasem wiadomo, że ZUS jest w stanie wypłacić emerytom dodatkowe środki nie wcześniej niż przy okazji przyszłorocznej marcowej waloryzacji świadczeń. Pomysł na „500 plus” dla emerytów jest przedmiotem dyskusji wśród ministrów już od kwietnia ubiegłego roku i od początku wypłata tego świadczenia była planowana na jesień. Wynikałoby więc z tego, że emeryci mogą spodziewać się dodatkowych pieniędzy tuż przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi.

– Najbardziej prawdopodobna jest wypłata tego świadczenia w marcu, ale gdy prezes Kaczyński dał programowi „500 plus” dla emerytów zielone światło, wszystko jest możliwe – mówi polityk PiS. – Tym bardziej że emeryci po wypłacie jednorazowych dodatków dwa lata temu i kwotowej waloryzacji w zeszłym roku w tym roku nie dostali od rządu nic. A choć tegoroczna waloryzacja była dość wysoka, to wszyscy już o niej zapomnieli.
Szczegóły wypłaty „500 plus” dla emerytów nie są znane. Najbardziej prawdopodobne jest, że będzie to jednorazowy dodatek do emerytury. Osoby z wysokimi świadczeniami, w tym emerytowani prokuratorzy, sędziowie, czy przedstawiciele służb mundurowych, nie będą potrzebowali takiego wsparcia, więc go nie dostaną. Możliwe też, że dodatek będzie uzależniony od wysokości świadczenia i trafi do osób, które otrzymują z ZUS czy KRUS najniższe emerytury. Np. w 2016 r, kiedy rząd dał najbiedniejszym emerytom dodatki od 50 do 350 zł, najwięcej pieniędzy dostały osoby, które pobierają świadczenia niższe niż 900 zł. Po 50 zł dostali zaś emeryci ze świadczeniami w przedziale od 1500 do 2000 zł. W 2017 r., gdy wskaźnik marcowej waloryzacji świadczeń wyniósł tylko 0,44 proc., rząd przeprowadził waloryzację kwotową. Niskie świadczenia wzrosły co najmniej o 10 zł. Skokowo wzrosły też najniższe emerytury i renty.

– Można podpowiedzieć rządowi, żeby uzależnił wysokość wypłat od wysokości świadczenia – powiedział dr Tomasz Lasocki z katedry ubezpieczeń na Uniwersytecie Warszawskim. – No, chyba że rząd chce, aby dodatek dostał każdy emeryt.

Są też inne spekulacje na temat tego świadczenia. Może to być np. dodatek comiesięczny. Coś podobnego do „500 plus” dla dzieci. Ale wtedy należałoby zastanowić się nad jego wysokością. „500 plus” wypłacane co miesiąc dla 3,6 mln dzieci kosztuje skarb państwa 23–24 mld zł rocznie. Emerytów jest ponad 9 mln. Gdyby przyznano im takie samo świadczenie jak dzieciom, kosztowałoby to budżet państwa co najmniej 55 mld zł rocznie. A budżet i bez tego notuje 25–30 mld zł deficytu rocznie. Świadczenie więc musiałoby być niższe. Gdyby to było np. 100 zł miesięcznie, kasa państwa potrzebowałaby dodatkowych 11 mld zł rocznie na jego sfinansowanie. Jednorazowe świadczenie w wysokości np. 1000 zł to 9 mld. W obu przypadkach są to ogromne kwoty. Dlatego można się spodziewać, że dodatkowe świadczenie dla emerytów będzie o wiele niższe niż „500 plus” dla dzieci. Bardzo też jest możliwe, że będzie uzależnione od wysokości dotychczasowego świadczenia.